niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdzial 4

   -To co wczoraj widziałaś... - zaczęła niepewnie Sabina.
Siedziałam przy stole i zajadałam się kanapką. Dyżur miałam dopiero wieczorem.
-Nic się Sabcia nie stało. - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-To tylko mój kolega... - dalej wałkowała temat.
-Ale mi się nie musisz tłumaczyć wiesz o tym.
-Wiem. - powiedziała i spóściła głowę.
-To czemu to robisz? - odłożyłam kanapkę i odwróciłam się w jej stronę.
-Bo... On mi się cholernie podoba. A ja jemu... Chyba nie. - powiedziałą niepewnie.
-To czemu się go nie zapytasz?
No tak. Ja i moje niezawodne rady. Łatwo komuś doradzać, a sama tego nie zrobię.
-Boje się. - powiedziała cichym głosem.
Wyglądała jak mała dziewczynka. Wstałam z krzesła i mcno ją przytuliłam.
-A teraz na dużur. - powiedziałam.
DZiewczyna się zaśmiała, dała causa w policzek i wyparowała się przygotować. Ja w tym czasie posprzątałam po śniadaniu i ubrałam się. Mój plan na dzisiaj to nic nie robienie. W sam raz. Już dawno tego nie robiłam. PRzyjaciółka wyszła, a ja zamknęłam za nią drzwi. Zrobiłam sobie herbatkę i usiadłam przed telewizorem co nie było dobrym pomysłem, bo nic ciekawego w nim nie było. Posiedziałam w różnych pozycjach na kanapie, ale czas dalej płynął tak jakoś wolno. No i po raz kolejny pojawił się pomysł, żebym pobiegała...

     -Cześć. - przyitałam się z Przemkiem, który jak zwykle musiał mieć dużur wtedy co ja.
-O cześć Agatka. - uśmiechnął się.
-Nie mó tak do mnie bo czuje się jak małe dziecko. - zaśmiałam się i zaczęłam przebiarać.
-O przepraszam. Kiedyś to ci nie przeszkadzało.
-DOrosłam. - zasmiałam się.
Dokończyłam się przebierać. Udałąm się na mały obchód, aby zobaczyć co tam u moich pacjentów. Jak zwykle moje krorki powędrowały do sali Kubiaka. Kiedy na nią weszłam on nie był obecny. To znaczy był tam cały czas, ale spał. Stwierdziłam że wygląda słodko. Potrząsnęłam głową zrezygnowana i udałam się dalej.

    Mój dużur dobiegał końca. Była 8 rano, a ja ledwo trzymałam się na nogach. Zdecydowanie powinnam była się przespać przed przyjściem do szpitala, bo wiem czym może się to skończyć, bo nie pierwszy raz mam nocny dyżur. Jeśli to tylko możliwe biore ten w dzień, bo lepiej mi się później funkcjnuje. Ale jako lekarz, a na dodatek chirurg będe musiała cierpieć takie rzeczy. Czego nie robi się dla pacjentów.
-Koniec? - zapytał Przemek.
Pokiwałam głową. Siedziałam na krześle nad papierami, ale nie byłam w stanie ich wypełnić. POstanowiłam przekazać je Sabinie. Na pewno nie będzie miała dużo do roboty.
-Miłęgo dnia. - powiedział Przemek, a ja tylko przelotnie się do niego uśmiechnęłam.
Ruszyłam w kienurku sali, w której byłam zeszłej nocy. Tym razem Michał nie spał, tylko zajadał się szpitalnym jedzeniem. Na mój widok lekko się uśmiechnął.
-I jak? - zapytałam spoglądając na kartę.
-Dużo lepiej. - promiennie się uśmiechnął.
-Wygląda na to, że za niedługo się pożegnamy. - powiedziałam kładąc karte na swoje miejsce.
-A tu jest tak miło.
-Widzisz. - zaśmiałam się. - Ale o treningach możesz zapomieć.
Pokiwał głową wyraźnie tym faktem zmartwionym. Ale po chwili znowu się uśmiechnął.
-I w końcu pani się ze mną umówi? - zapytał uśmiechnięty.
-Zobaczymy. - zaśmiałam się i miałam już wychodzić, ale głos siatakrza mnie zatrzymał.
-Zaczniemy od telefonu.
Gwałtownie się odwróciłam i promiennie się uśmiechnęłam.
-Może jutro. JEstem zmęczona po dyrzuże i ledwo czymam się na nogach.
-W takim razie nie zatrzymuje pani... - posłał mi uśmiech.
-Aga. - powiedziałąm. - Mów mi Aga.
-Dobrze. DO jutra? - zapytał wyraźnie z nadzieją.
-Do jutra.
Opuściłam sale z uśmiechem. Dziś byłam jakoś niepokojąco szczęśliwa pomimo dość męczoncego dyżuru. Spotkamy się jutro rano i to będzie raczej nasze ostatnie spotkanie. Wróciłam do domu i od razu położyłam się do łóża. Miałam zamiar przespać cały dzień.
_______

W końcu coś dodaję. Ale wiem, że spieprzyłam. Przepraszam...
  

1 komentarz:

  1. Zapraszam na nowość u siebie: http://paczka-owocowejlandryny.blogspot.com/
    "Młoda, mądra i zdolna dziewczyna poznaje starszego o kilka lat mężczyznę kochającego siatkówkę. W ciągu niecałego roku dojrzewa przy jego boku, a później..." No właśnie. Co później?
    Mam nadzieję, że zajrzysz do mnie, pozostawiasz po sobie jakiś ślad no i zostaniesz.
    Pozdrawiam,
    OL. ;>
    Ps. Przepraszam za spam!

    OdpowiedzUsuń